To jest jak spadanie...
Nie wiesz jak długo lecisz, nie wiesz kiedy uderzysz o ziemię.
Boisz się, że będzie boleć... Ale czy oddychanie, trawienie i pompowanie krwi boli?
To, że uderzysz o podłoże jest kwestią czasu.
Jedni opadają powili jak liście, ruchem wahadłowym. Inni lecą jak kamienie, prosto w dół ...
To życie.
Przeciągam się po raz setny tego dnia. Sprawdzam fakturę i temperaturę kołdry, którą się przykrywam co noc.
Jest 3:20 a ja jeszcze nie śpię. Jestem zmęczona. Przede mną ogrom pracy. Organizacja przyjęcia urodzinowego. Zaczynam zastanawiać się czy wszystkiego nie odwołać... jeszcze tyle prania. Mam nadzieję, że dam radę.
Moje małe mieszkanie zmienia się w zagracone miejsce. Mam już czerwony fotel z giętymi płozami. Przestaje być przestronnie i spartańsko. Zaczyna się robić "zagracenie" i kłopotliwie.
Szkoda. Myślałam, że będzie to inaczaj wyglądać.
Na razie walczę z bólem głowy i wszechogarniającą sennością ...
Dobranoc wrednie Solarska vel 4emkaa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po Turcji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po Turcji. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 lipca 2008
czwartek, 3 lipca 2008
NO AIR ....
If I shouls die before I wake
It's 'cause you took my breath away
Losing you is like living in a world with no air
Ohh
I'm here alone, didn't wanna leave
My heart won't move, it's incomplete
wish there was a way that I can make you understand
But how do you expect me
to live alone with just me
'Cause my world revolves around you
It's so hard for me to breathe
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
Can't live, can't breathe with no air
That´s how I feel whenever you ain't there
that's no air, no air
Got me out here in the water so deep
Tell me how you gonna be without me
If you ain't here,
I just can't breathe
there's no air, no air
No air, air
No air, air
No air, air
No air, air
I walked, I ran, I jumped, I flew
I walked, I ran, I jumped, I flew
Right off the ground to float to you
There's no gravity to hold me down for real
But some how I'm still alive inside
You took my breath, but I survived
I don't know how, but I don't even care
So how do you expect me to live alone with just me
'Cause my world revolves around youIt's so hard for me to breathe
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
Can't live, can't breathe with no air there's how I feel whenever you ain't there
there's no air, no air
Got me out here in the water so deep
Tell me how you gonna be without me
If you ain't here, I just can't breathe there's no air, no air
No air, air
No air, air
No air, air
No air, air
It's no air, no air
It's no air, no air
no air
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
Can't live, can't breathe with no air
It's how I feel when ever you ain't there no breathing
Got me out here in the water so deep
Tell me how you gonna be without me
If you ain't here, I just can't breathe It's no air, no air
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
Can't live, can't breathe with no air
It's how I feel whenever you ain't there
it's no air no air
Got me out here in the water so deep
Tell me how you gonna be without me If you ain't here, I just can't breathe
It's no air, no air
No air, air
It's no air, no air
No air, air
No air, air
No air, air
No air, air
poniedziałek, 30 czerwca 2008
A ja ....
To niemożliwe, to niemożliwe, to niemożliwe. Wychyla się zza szafy i sprawdza czy przypadkiem jej klatka piersiowa się nie poruszy... Jest gorąco, sierpień. Ma 17 lat i zastanawia się czy świat się zakończy czy nie? Okna pozamykane, upał. Myje, ubiera, czesze i maluje własną matkę. Niebieska sukienka. Dalej w to nie wierzy.
Śmierć zamyka nam usta i oczy i zabiera oddech i jest częścią spokoju i cyklu życia.
Znikać i przestawać istnień. Nawet teraz kiedy o tym mówiła, denerwowała się bardzo i płakała.
A to było tak dawno temu.
xxx
Joanis jest Kubanką i piszę bloga... Pisze o tym co ją otacza i wie co może się z nią stać, jeśli ktoś z władz się o tym dowie ... W zasadzie już wiedzą. Jej dwunastoletni syn może zostać bez matki.
Kiedyś chciała zmienić swoje życie i wyemigrowała do innego kraju, w którym żyje się normalnie, nie w chorej doktrynie rządzącego schorowanego dyktatora.
Zniewolenie nie dostało się do niej. Ona zachowała swoją autonomię i tworzy. Ma komputer ale nie ma dostępu do sieci. Patrzę na jej zdjęcie w gazecie Wysokie obcasy i jestem zaskoczona jej delikatnością i prostotą wyzierającymi z oczu. Mądrość i spryt pozwalają jej dalej pisać bloga w kawiarenkach internetowych kontrolowanych przez państwo, w których bez cenzury niemożliwe byłoby korzystanie z zasobów sieci. Jeśli dostaje 5 minut, wówczas z mistrzowską precyzją i prędkością zamieszcza notkę.
Ona walczy o normalność ...
xxx
A ja, zmagam się z praktycznie luksusowym życiem. Mam matkę, piszę bloga we własnym domu, bo mam dostęp do Internetu. Jestem szczęśliwa i nie mam powodu do lęku, wiem, że nikt nie zapuka do mych drzwi. Smutny pan nie zabierze mójego komputera, bo robię coś nielegalnego - jestem wolna.
wrednie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa
Śmierć zamyka nam usta i oczy i zabiera oddech i jest częścią spokoju i cyklu życia.
Znikać i przestawać istnień. Nawet teraz kiedy o tym mówiła, denerwowała się bardzo i płakała.
A to było tak dawno temu.
xxx
Joanis jest Kubanką i piszę bloga... Pisze o tym co ją otacza i wie co może się z nią stać, jeśli ktoś z władz się o tym dowie ... W zasadzie już wiedzą. Jej dwunastoletni syn może zostać bez matki.
Kiedyś chciała zmienić swoje życie i wyemigrowała do innego kraju, w którym żyje się normalnie, nie w chorej doktrynie rządzącego schorowanego dyktatora.
Zniewolenie nie dostało się do niej. Ona zachowała swoją autonomię i tworzy. Ma komputer ale nie ma dostępu do sieci. Patrzę na jej zdjęcie w gazecie Wysokie obcasy i jestem zaskoczona jej delikatnością i prostotą wyzierającymi z oczu. Mądrość i spryt pozwalają jej dalej pisać bloga w kawiarenkach internetowych kontrolowanych przez państwo, w których bez cenzury niemożliwe byłoby korzystanie z zasobów sieci. Jeśli dostaje 5 minut, wówczas z mistrzowską precyzją i prędkością zamieszcza notkę.
Ona walczy o normalność ...
xxx
A ja, zmagam się z praktycznie luksusowym życiem. Mam matkę, piszę bloga we własnym domu, bo mam dostęp do Internetu. Jestem szczęśliwa i nie mam powodu do lęku, wiem, że nikt nie zapuka do mych drzwi. Smutny pan nie zabierze mójego komputera, bo robię coś nielegalnego - jestem wolna.
wrednie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa
poniedziałek, 16 czerwca 2008
MERHABA
Bajkowa Kapadocja i ciepłe uśmiechy jej mieszkańców. Zaskakująca historia tego regionu. Cudownie formy skalne, tajemnicze uśmiechy świętych, niezniczonych przez ikonklastów. Znów marzę o wakacjach, a środę 11/06/08 wylądowałam na lotnisku Okęcie. Byłam zaskoczona wielkością naszego terminala. Piękna pusta i ogromna przestrzeń.Do takich przestrzeni ostatnio się przyzwyczaiłam. Marzyłam o ciepłym słońcu (które niemiłosiernie mnie spaliło :P), marzyłam o ciepłej turkusowo błękitnej wodzie, palmach i niesamowitych widokach. I miałam to przez dwa tygodnie. Turcja po raz drugi mnie porwała w swoje objęcia. Rozbrajali mnie ludzie. którzy byli bardzo nam życzliwi.
Przykładem może być 21 letni kelner, jakiego poznałyśmy na pewnym wypadzie do knajpy. Knajpa była jak każda inna, ale obsługa w niej stawała na głowie, żeby zabawić gości. Między innymi, kelnerzy popisywali się swoimi umiejętnościami tanecznymi. Świetnie tańczyli rap :) Atmosfera była rewelacyjna. Dostałyśmy zaproszenie do dyskoteki, ale odmówiłyśmy. Do hotelu wróciłyśmy około 2 rano. Otóż, wspomniany przez mnie kelner, bardzo przystojny z resztą, spotkał nas we wtorek na bazarze. Okazało się, że jego dziewczyna Dunka urodziła mu syna. Dziewczyna ma 18 lat. Razem są od trzech lat. Dziecko urodziło się w Danii i ma wraz ze swoją matka przyjechać do Turcji za miesiąc. Zamierzają się pobrać. Mają mnóstwo kłopotów urzędowych, sprawy są bardzo skomplikowane. Nie chcą zostawać w Turcji. Wolą pojechać do Danii, ale najpierw wyruszą do Norwegii, będzie im tam łatwiej. Nasz kelner okazał się posiadać swój własny sklep z bielizną, ręcznikami i dywanami. Opowiedział nam o swoim życiu. Z tego co mówił okazało się, że było bardzo zagmatwane i bardzo trudne. Zapytałam czy chodził do szkoły, okazało się, że nie. Jeszcze jeszcze jeden powód, dla którego on i jego żona nie będą mogli zostać w Turcji - służba wojskowa. Kiedyś było to 24 miesiące, obecnie jest to 15 mięsięcy. A on nie chce iść do wojska. Zatem wyjadą... Ten chłopak, o narodzinach swojego dziecka powiedział obcym osobom - nam. Zaprosił nas na herbatę i poczęstował tradycyjną potrawą turecką. Nie skosztowaliśmy jej bo byliśmy już po kolacji. Porozmawialiśmy z nim, było bardzo bardzo miło i sympatycznie.
Sklepikarz, u którego kupowałyśmy buty zawsze miło nas witał, a kartki pocztowe wysyłałyśmy nie z poczty do której było daleko, a ze sklepu z pocztówkami, a wszystko dzięki uprzejmości właściciela.
Kiedy Sylwia wybierała swoje nowe buty (La costy), ja mierzyłam sobie wygodne i śliczne klapki, sprowadzone ze Stambułu i postawiłam torbę z kupionymi koszulkami na ziemi. Gadałyśmy i wymieniałyśmy poglądy, rozmawiałam z przystojnym sprzedawcą butów (zero w NIM Alla Bundy :P), szlifowałam swój angielskich. Sylwia zdecydowała się na ich zakup i zapłaciła za nie. Była bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Wyszłyśmy ze sklepu ciesząc się z nią. Postanowiłyśmy oblać całą sprawę, kiedy uświadomiłam sobie, że nie mam torebki z koszulkami. Przeszłyśmy część drogi jaką wcześniej szłyśmy, ale nie torba się nie znalazła. Postanowiłyśmy wrócić do sklepu z butami. Okazało się, że sprzedawca jeździł za nami skuterem i chciał oddać koszulki. Fantastyczny facet :)))))))))))) Dostał ode mnie buziaki :) Reszta wieczoru była boska.
Chyba w Polsce nikt nie jeździłby za mną skuterem tylko po to żeby oddać mi koszulki. Może to kwestia małej wiary w ludzi w Polsce, ale jednak w Turcji coś jest. Ten spokój i pełne uśmiechu ulice, uprzejmość i zaangażowanie w to co robią i jak to robią.
Oczywiście, zaczęła się też moja fascynacja ciężką muzyką turecką. Przykładem będzie turecki zespół, który wystąpił na Eurowizji Mor ve Ötesi . Chłopaki grają rewelacyjna muzykę. Teraz jestem w czasie przekopywania zasobów Internetu w poszukiwaniu ich teledysków i muzyki. Na razie kręcą mnie wszystkie kawałki, jakie znalazłam. Następne wakacje spędzę też w Turcji. Już nie mogę się doczekać... Czekam na nie z utęsknieniem.
Na wakacjach kupiłam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Są śliczne, drewniane i wyglądają jak różaniec, ale nim nie są. Chodzi o sznur 33 koralików modlitewnych używanych przez pobożnych Muzułmanów do odmawiania 99 imion Allaha. Ja kupiłam sobie je tylko po to, żeby mi przypominały o cierpliwości, spokoju, uśmiechu i górach Taurus. Kiedy przesuwam je w placach uspakajam się. Działają dla mnie cuda... Bardzo, ale to bardzo mi ich potrzeba, teraz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)