blog

poniedziałek, 16 czerwca 2008

MERHABA


Bajkowa Kapadocja i ciepłe uśmiechy jej mieszkańców. Zaskakująca historia tego regionu. Cudownie formy skalne, tajemnicze uśmiechy świętych, niezniczonych przez ikonklastów. Znów marzę o wakacjach, a środę 11/06/08 wylądowałam na lotnisku Okęcie. Byłam zaskoczona wielkością naszego terminala. Piękna pusta i ogromna przestrzeń.
Do takich przestrzeni ostatnio się przyzwyczaiłam. Marzyłam o ciepłym słońcu (które niemiłosiernie mnie spaliło :P), marzyłam o ciepłej turkusowo błękitnej wodzie, palmach i niesamowitych widokach. I miałam to przez dwa tygodnie. Turcja po raz drugi mnie porwała w swoje objęcia. Rozbrajali mnie ludzie. którzy byli bardzo nam życzliwi.
Przykładem może być 21 letni kelner, jakiego poznałyśmy na pewnym wypadzie do knajpy. Knajpa była jak każda inna, ale obsługa w niej stawała na głowie, żeby zabawić gości. Między innymi, kelnerzy popisywali się swoimi umiejętnościami tanecznymi. Świetnie tańczyli rap :) Atmosfera była rewelacyjna. Dostałyśmy zaproszenie do dyskoteki, ale odmówiłyśmy. Do hotelu wróciłyśmy około 2 rano. Otóż, wspomniany przez mnie kelner, bardzo przystojny z resztą, spotkał nas we wtorek na bazarze. Okazało się, że jego dziewczyna Dunka urodziła mu syna. Dziewczyna ma 18 lat. Razem są od trzech lat. Dziecko urodziło się w Danii i ma wraz ze swoją matka przyjechać do Turcji za miesiąc. Zamierzają się pobrać. Mają mnóstwo kłopotów urzędowych, sprawy są bardzo skomplikowane. Nie chcą zostawać w Turcji. Wolą pojechać do Danii, ale najpierw wyruszą do Norwegii, będzie im tam łatwiej. Nasz kelner okazał się posiadać swój własny sklep z bielizną, ręcznikami i dywanami. Opowiedział nam o swoim życiu. Z tego co mówił okazało się, że było bardzo zagmatwane i bardzo trudne. Zapytałam czy chodził do szkoły, okazało się, że nie. Jeszcze jeszcze jeden powód, dla którego on i jego żona nie będą mogli zostać w Turcji - służba wojskowa. Kiedyś było to 24 miesiące, obecnie jest to 15 mięsięcy. A on nie chce iść do wojska. Zatem wyjadą... Ten chłopak, o narodzinach swojego dziecka powiedział obcym osobom - nam. Zaprosił nas na herbatę i poczęstował tradycyjną potrawą turecką. Nie skosztowaliśmy jej bo byliśmy już po kolacji. Porozmawialiśmy z nim, było bardzo bardzo miło i sympatycznie.
Sklepikarz, u którego kupowałyśmy buty zawsze miło nas witał, a kartki pocztowe wysyłałyśmy nie z poczty do której było daleko, a ze sklepu z pocztówkami, a wszystko dzięki uprzejmości właściciela.
Kiedy Sylwia wybierała swoje nowe buty (La costy), ja mierzyłam sobie wygodne i śliczne klapki, sprowadzone ze Stambułu i postawiłam torbę z kupionymi koszulkami na ziemi. Gadałyśmy i wymieniałyśmy poglądy, rozmawiałam z przystojnym sprzedawcą butów (zero w NIM Alla Bundy :P), szlifowałam swój angielskich. Sylwia zdecydowała się na ich zakup i zapłaciła za nie. Była bardzo zadowolona i uśmiechnięta. Wyszłyśmy ze sklepu ciesząc się z nią. Postanowiłyśmy oblać całą sprawę, kiedy uświadomiłam sobie, że nie mam torebki z koszulkami. Przeszłyśmy część drogi jaką wcześniej szłyśmy, ale nie torba się nie znalazła. Postanowiłyśmy wrócić do sklepu z butami. Okazało się, że sprzedawca jeździł za nami skuterem i chciał oddać koszulki. Fantastyczny facet :)))))))))))) Dostał ode mnie buziaki :) Reszta wieczoru była boska.
Chyba w Polsce nikt nie jeździłby za mną skuterem tylko po to żeby oddać mi koszulki. Może to kwestia małej wiary w ludzi w Polsce, ale jednak w Turcji coś jest. Ten spokój i pełne uśmiechu ulice, uprzejmość i zaangażowanie w to co robią i jak to robią.
Oczywiście, zaczęła się też moja fascynacja ciężką muzyką turecką. Przykładem będzie turecki zespół, który wystąpił na Eurowizji Mor ve Ötesi . Chłopaki grają rewelacyjna muzykę. Teraz jestem w czasie przekopywania zasobów Internetu w poszukiwaniu ich teledysków i muzyki. Na razie kręcą mnie wszystkie kawałki, jakie znalazłam. Następne wakacje spędzę też w Turcji. Już nie mogę się doczekać... Czekam na nie z utęsknieniem.
Na wakacjach kupiłam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Są śliczne, drewniane i wyglądają jak różaniec, ale nim nie są. Chodzi o sznur 33 koralików modlitewnych używanych przez pobożnych Muzułmanów do odmawiania 99 imion Allaha. Ja kupiłam sobie je tylko po to, żeby mi przypominały o cierpliwości, spokoju, uśmiechu i górach Taurus. Kiedy przesuwam je w placach uspakajam się. Działają dla mnie cuda... Bardzo, ale to bardzo mi ich potrzeba, teraz.

wrednie i gorąco pozdrawiam 4emkaa vel Solarska




1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Jak tak sobie czytam tę opowieść o Turcji i Turkach to aż chciałoby się tam pojechać. Turcy są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów - sama się o tym przekonałam jak tam byłam. Może to sprawia że jest tak przyjemnie tam odpoczywać
I.B.
Czekam na więcej takich historii :)