blog

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WAKACJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WAKACJE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 lipca 2010

pale skin blada skóra

Mam bardzo jasną skórę… Jestem blada. Słońce w tym roku tak łaskawe dla nas Polaków, jakoś omija mnie szerokim łukiem.  Wszystkie moje koleżanki są opalone, nawet te, które z reguły są białe jak śnieg… I jak to żyć będąc taką „białą”? LOL
 Moja biedna posiniaczona i już lekko ‘przechodzona” głowa wymyśla, co chwila nowe rzeczy. W moim mieszkaniu jest w piekarniku, a deszcz padł dziś raptem przez 5 minut na wiadukcie jak jechałam do pracy …
Wysłałam logo dotyczące FAN PARTY do załogi oficjalnej strony A-ha . Oczywiście z pewnością nie wygram, ale spróbować zawsze można.
Mam w domu wiatrak, ale szkoda mi go używać, dlaczego? Bo będę miała wysokie rachunki za prąd… dlatego ratuje mnie zimna woda z kostkami lodu  – marzenie! Jednym słowem topię się i staram się dać sobie radę z upałami, brakiem klimatyzacji i tęsknotą za pracą … nie za tym żeby pracować, ale żeby posiedzieć 8 godzin w klimatyzowanym pomieszczeniu, nie martwiąc się tym, że na drodze topi się asfalt :P

I have very fair skin ... I'm pale. The sun this year (so gracious to us Poles), somehow passes me by. All my friends are tanned, even those who are usually white as snow ... and how to live being the "white"? LOL
My poor little bruised and already ”tired" head invents every moment a new thing. My apartment is like an oven, and it was raining for about 5 minutes on the viaduct as I was going to work...
I sent the logo of FAN PARTY to the crew of an official A-ha site. Of course, I’m sure that I won’t win, but I can always try.
I have a fan in the house, but I don’t use it, why? Because I don’t want to have high energy bills ... so saves me cold water on rocks (ice cubes) - a dream! In a one sentence: I’m melting  and trying  to cope with overwhelming heat, lack of air conditioning and a longing for work ... not for this – “to work”, but to sit for eight hours in an air conditioned room, not worrying about the fact that the asphalt melts on Warsaw's streets  :P

środa, 30 czerwca 2010

Madrid. Madryt.

This city in neurotic, this city is superb spanish beauty...with its push arreas and new suburbs ....
This is crazy town , with young heart and sun in every window of its buildings ... 
Madrid ... I didn´t fell in love in this town ...maybe my love will come with time ... but this is so strange ... I feel here like at home. 
Maybe because I use to all this noisy people around me. 
Isa - my FB friend is living in very center of Madrid. She is typical Madrileño :)))))) 
Crazy and very funny :) 
This is lazy afternoon ...I will go take a shower and see what I can do:) 

To neurotyczne miasto, to miasto to cudowna, hiszpanska pieknosc... z bardzo modnymi rejonami i nowymi przedmiesciami. To szalone miasto, z mlodym sercem i sloncem w kazdym oknie jego budynkow...
Madryt....nie zakochalam sie w tym miescie , moze milosc przyjdzie z czasem , ale to jest dziwne czuje sie tutaj jak w domu.
Moze dlatego, ze jestem przyzwyczajona do tych glosnych ludzi wokol mnie.
Isa moja znajoma z FB mieszka w samym centrum Madrytu. Ona jest typowa Madrileño:))))))))))))
Szalona i zabawna.
To leniwe popludnie ... Wezme prysznic i zobacze co bede robic...

piątek, 25 czerwca 2010

actually no ... właściwie nie

I am... or I was? It is difficult to define it. I should say I was very unhappy yesterday, but it would be too simple.
I don't smile today. It is after 8 a.m. I had bad dreams last night and I feel like Morten, when he sings Early Morning (very sad because he must shoot his horse).
But of course I don't have horse (LOL). I just need someone who hold me when I need it.
Why it is always so hard to say goodbye to somebody with whom do you have strong bound? Why I can't take over it? Is it because of my weakness? I've thought that I'm very solid in my life, have courage to change something, but today, actually I don't feel it any more.

Jestem ...czy byłam? Trudno to zdefiniować, Powinnam powiedzieć, że byłam wczoraj bardzo nieszczęśliwa, ale to byłby zbyt proste. Dziś nie nie uśmiecham. Jest po 8:00. Miałam złe sny tej nocy i czuję się jak Morten, kiedy śpiewa Early Morning (bardzo smutne ponieważ musi zastrzelić swojego konia).
Oczywiście ja nie mam konia (LOL). Po prostu potrzebuję kogoś kto mnie przytuli kiedy jest mi źle.
Dlaczego zawsze jest tak trudno mówić "dowidzenia " tym , z którymi mamy silną więź? Dlaczego nie mogę nad tym przejść do porządku dziennego? Czy jest to spowodowane moją słabością? Zawsze myślałam, że jestem solidna w swoim życiu , mam odwagę zmieniać pewne rzeczy , ale dziś , faktycznie już tak się nie czuję ...

piątek, 29 maja 2009

Indir

Słyszna raz ta piosenka zapadła mi w głowę... mocno ... Przebój stary, ale puszczany raz dziennie w hotelowym barze pieścił ucho rytmem i oryginalnym turekim brzmieniem... Nie przepadam za Mustafą Sandalem, ale ta piosenka to dla mnie moje ostatnie wakacje...
Za oknem szara Warszawa, a ja cały czas jestem jeszcze w szoku i generalnie nie czuję się jak w domu. Jeszcze pewnie trochę tak będzie.
Kemer - miasto małe portowe, położone między górami a morzem. Tam jest pięknie. Morze błękitnieje, czysta woda, plaża piaszczysta w zatoczce MOONLIGHT. Warto posiedzieć sobie na plaży przez jeden dzień i zobaczyć jak zmienie się woda i niebo, jak cienie rozkładają się na piasku, albo jak fantastycznie słońce jest filtrowane przez palmowe liście.

Sende bir sürü degisiklik var
Bakalim nereye kadar
Korkma herseyin bir çaresi var
Görüsmeyiz ölene kadar

Terk edilmek cok zormus
Vazgeçilmek cok zormus
Insan asktan resmen soguyormus

Indir askimi daha daha indir
Indir terk edilmek be da va
Indir askimi daha daha indir
Indir vazgeçilmek be da va

czwartek, 14 maja 2009

kristin parks

TAK TURCJA ONCE AGAIN... Jest goraco. Nıe ma polskıch lıter. Wpıs zatem wyglada dzıwacznıe. Klawıtaura nıe ta co trzeba... A godzına netu kosztuje 1 dolara, ktorego ja nıe mam nıestety :(
Jest goraco . Pıeka mnıe plecy. W glowıe dudunı, ale co tam. Jestem na wakacjach prawda?
Dlaczego krıstın parks ? A dlaczego nıe?
To takıe zagranıe ... zeby cos napısac ı nıe zapomnıec...
czeka mnıe jeszcze spacer po Kemerze... ıde

piątek, 22 sierpnia 2008

fácil viene fácil se va

Fascynacja chmurami... Zdjęcia obłoków gazowych w przestrzeniach Kosmosu, cudownie białe poduchy płynące po błękitnym niebie. Kłębiaste, niczym baranki i te poranne i wieczorne poziome smugi jak pociągnięcia pędzla na płótnie mistrza.
To zdjęcie robiłam, pewnego wieczora w Ożarowie. Byłam ze starszakami u ich znajomych.
Miałam, ze sobą aparat i skorzystałam z okazji. Robiłam już zdjęcia z samolotu, podczas mojego pierwszego lotu. Wówczas uwieczniłam mleczne pierzaste baranki i postrzępione szczyty Alp. Byłam zachwycona i bardzo cieszyłam się, że wyszły mi tak udane fotografie.
Nie jestem ekspertem w robieniu zdjęć, ale czasami udaje mi się zrobić cudo, z którego jestem potwornie zadowolona.
Ostatnio doceniam uroki warszawskiego nocnego nieba. Mimo że nie widać gwiazd, jest ono atramentowo czarne, a przecież zimą wydaje się być pomarańczowe.
Dlaczego nocne niebo jest dla mnie ciekawe?
Bo nie mogę spać. Dla zabicia czasu i prób zaśnięcia podziwiam granatowo-czarny płaszcz.
Ale nie będę się zagłębiać w szczegóły związane z brakiem snu.

Chciałabym, mogłabym, pragnę ... Z godnie z maksymą "fácil viene fácil se va" łatwo przyszło, łatwo pójdzie", może wystarczy sobie powiedzieć i poczekać. Przekonać siebie samą, zastosować znany chwyt marketingowo - psychologiczny. Autohipnoza... uda się, uda się, uda się...
Czary mary dla desperatów. Zabrakło mi odwagi na bezczynne siedzenie i czekanie. Staram się nie myśleć i nie marudzić zbytnio. Nie i już.


wrednie i uroczo pozdrawiam Solarska vel 4emkaa

środa, 28 maja 2008

KUKU NA MUNIU

Jest zajebiście. Zamiast spać ja siedzę i klepię w klawiaturkę. Stoję na własnych rzęsach i mam wrażenie, że za moment się połamią. No dobra na poważnie... Dziś o 16:50 wylatuję na zasłużone wakacje. W poniedziałek spakowałam swoją wielką rudą walizkę.
Robiłam to od momentu powrotu z pracy, czyli od 15:30 do położenia się do łóżka czyli do 22:30. W międzyczasie byłam u starszaków, wykonałam około 10 rozmów telefonicznych i opieprzałam się totalnie... byle nie pakować swoich rzeczy do walizki. W końcu o 22:00 podjęłam heroiczny wysiłek i spakowałam się. Jestem stuknięta, ale nienawidzę się pakować. Dla mnie pakowanie to kara za to, że wyjeżdżam :))) Dziwnie to postrzegam ale tak właśnie jest. Zrobiłam to i mam z głowy:)

Wtorek zaczął się dla mnie o 4:40 budzikowym śpiewem mojej komórki. Był pocałunek od Tarkana i otworzenie oczu... O rany. Po prysznicu i przebierankach, wyposażona w butelkę wody i bułki poszłam do pracy.
Powiewałam nową spódnicą i przechadzałam się w balerinach i byłam z siebie dumna bo spakowałam się. Wróciłam do domu. Przywiozłam do domu moją torbę ratunkową R-0. Po powrocie z Turcji mam od razu szkolenie ratowników. Idę spać...
A kolejną notkę napiszę z jednej z kafejek z Mahmutlar :)

wrednie i nocnie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa

P.S. Tak mam kuku na muniu na punkcie podróży:)