Majorka, Hiszpania. Jak świat długi i szeroki nie wiedziałam, że tak intensywnie można pędzić wakacje. Właśnie tego dokonałyśmy z Izą. Siedem dni całkiem wariackich: pływnie było, spacery cały czas, jazda na rowerze - proszę bardzo. Autobus komunikacji miejskiej 15 - jego trasa znana nam prawie na pamięć. Były samodzielne wyprawy do miast i miasteczek Majorki, zrealizowane za ułamek ceny jaką proponowała rezydentka za swoją wycieczkę “DOOKOŁA WYSPY”.
Sangria się polała w wielkości 0,5 litra na nas dwie, grane był i mojito. Ale naszym rekordem są zdjęcia w sumie koło 2300 sztuk i zakupy pamiątek dla krewnych_i_znajomych_królika zrobione na przestrzeni 300 metrów w przeciągu jakiejś godziny. Zostało nam jeszcze trochę kasy i zastanawiamy się co z nią zrobić.
Magiczne 7 dni ubywa jak piasku w klepsydrze i nie mogę się jakoś przyzwyczaić, że w czwartek otworzę oczy a za oknem będzie szaro. Podobno w czwartek w Polsce ma być 23 stopnie… oby się synoptycy nie mylili, bo Majorka to moje kolejne miejsce na Ziemii… i bardzo szybko będę chciała tu wrócić :))))))))))))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz