Tak faza na hiszpańskie tytuły trwa. Wczoraj i dziś towarzyszy mi w myślach polska złota jesień, pachnąca jabłkami, cynamonem i gorącą herbatą.
Szary płaszcz z niebieską torebką i fioletowymi elementami szala daje mi poczucie radości.
Wczoraj ...
Zadzwonił do mnie numer z recepcji, odebrałam i dowiedziałam się, że mam gościa. Nie zapytałam kto to i postanowiłam zejść. Myślałam, że chodzi o jakieś sprawy służbowe.
Za daleka zobaczyłam od dawna niewidzianą sylwetkę, charakterystyczną fryzurę i tą nonszalancję... Tak to tylko mógł być mój kumpel, z bardzo dawnych jeszcze naszych "lata dwudziestych".
Spotkaliśmy się w sumie na godzinę. Wczorajsze popołudnie był dla mnie jak łyk świeżego powietrza i oderwanie myśli od monotonii. Było i "co słychać" i "a pamiętasz". Już od dawna tak mi dobrze nie smakowała herbata, na powietrzu, w słońcu, w towarzystwie tak fajnego człowieka.
I patrząc z perspektywy lat, przez tą godzinę dane mi było pomyśleć o nim jako o facecie, który wie czego chce i wie jak się do tego zabrać... mimo, że kiedyś myślałam troszeczkę inaczej ...ale wtedy też byłam inna i inaczej patrzyłam na świat.
Ta wizyta podziałała jak krem rewitalizującym, w godzinę odmłodniałam o jakieś 10 lat.
Kuriozum, ale tak się czułam :)
He he a poza tym muszę się dowiedzieć czym pachniał, bo to był rewelacyjny zapach i długo się utrzymujący :)))))))))))))))))))
Zapomniałam jak to jest żyć z miłością w oczach, bo chyba czasami za dużo płaczę ...
werednie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz