Weekend majowy zaczyna się rozkosznie, jest pogodnie. Dla mnie już od 30 kwietnia jest odpoczynek. Radośnie witam słoneczną pogodę i ciepłe wiatry. Zapłacone rachunki i pełne możliwości wydawania kasy. Rezultat: spódnica i dwie pary dżinsów. Mogły być jeszcze śliczne lakierowane pantofle bez palców, ale jakoś nie udało się. Zrezygnowałam chociaż mama proponowali :)
Na cały weekend zadekowałam się u starszaków. Do chaty wpadałam tylko w piątek pozostać swoje zakupy... aha zapomniałam o bluzie do dżinsów:)
Na wakacje będzie jak znalazł.
Ale, od dwóch dni tzn. od soboty przezywałam u starszaków epizod: PAKOWANIE. To masakryczny stan, powodujący nerwowość u całej rodziny. Duble i Jabłońska mają syndrom: NIENAWIDZĘ SIĘ PAKOWAĆ. Na nic uspakajające mantry oraz rozmowy. Nie to na nas nie działa. Więc ja gotowałam posiłki, a Blondynki pakowały swoje walizki na tygodniowy pobyt w Grecji - na wyspie Zakynthos. A ile przy tym krzyku, śmiechu, wypalonych papierosów i chorych teksów. Brak kamery wideo... Ta ...
Retrospekcja...
1 maja - dzień wcześniej zadzwoniła do mnie kumpela z roboty i zaprosiła na grilla. Ponieważ do starszaków przyjechało sprechen sie Deutsch (chyba tak to się pisz :P - brat z Niemiec). Zatem zmyłam się i pojechałam. Było super. Obejrzałam piękny dom, zjadłam rewelacyjną karkówkę, podyskutowałam na temat modelingu, ciuchów, muzyki i światopoglądu. Gadaliśmy o pracy, ludzkich charakterach. Pojawiła się kolejna koleżanka z pracy ze swoim facetem i bratem. Potem dojechała jeszcze bliska znajoma właścicielki domu. Jednym słowem zabawa była przednia.
Do domu została dostarczona samochodem . Moja rozespana mama twierdziła, że przyjechałam taksówką (sic!), bo ją słyszała... Ciekawe, bo ja wysiadłam na rogu Banacha i Grójeckiej.
A dziś szara rzeczywistość. Ja robiłam obiadek i kolację, mama z Michałem się pakowali. A jutro idę złożyć papiery na uczelnię. Dużo spraw przede mną. A do wyjazdu pozostało 3 tygodnie.
wrednie pozdrawiam Solarska (vel 4emkaa)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz