blog

wtorek, 13 maja 2008

Pękam w szwach ...

Szkło matowe... nie półprzezroczysta konsystencja wylewa się i syczy w chłodnym powietrzu. Jarzy się pięknym czerwonawym płomieniem i w miarę stygnięcia zmienia kolor na fiolet i odcień błękitu. Znika wydzielane ciepło, pozostaje czarna gruda... To ja w swoim śnie.
Przerażająca wizja u progu wakacji mających za moment się odbyć. Czekam na nie jak na tlen. Na razie udaje mi się uśmiechać i odprężać, ale nie powiem jest ciężko.
Nie mam problemów, ale pojawiają się czarne myśli, które lubią ciągnąć w dół, a to źle.
Starszaki wróciły. Dziś ich osobiście odebrałam z lotniska. Czekałam na nich sporo czasu. Na lotnisku pojawiałam się około 11:15 miałam jeszcze godzinę do ich przylotu. Zatem przeleciałam się po nowym terminalu . Pooglądałam sobie i Odloty i Przyloty. Będę już zorientowana 28 maja. Ładny budynek wystawili, tylko że mi się zdaje, że znów zbyt mały. Za kilka lat znów okaże się że trzeba rozbudować, przebudować dobudować, A najlepiej zburzyć i zacząć od nowa.
Terminal 2 jest surowy w formie i bardzo chłody. Niesamowicie minimalistyczny i bardzo bezosobowy. Brakuje cieplejszej nuty. Wszystko jest szare i metalowe - smutne. Rozumie, że to teren neutralny, a jednak Terminal 1 ze swoją "małością" dla mnie jest przytulniejszy :)
Co by nie powiedzieć Terminal 2 jest ładny, estetyczny i bezpłciowy totalnie.
W oczekiwaniu na starszaki zdążyłam przeczytać znaczną część książki, pośmiać się do samej siebie z jej treści, co powodowało, że nikt koło mnie nie siadał i bardzo dobrze.
Czekałam długo. Okazało się, że samolot miał opóźnienie. Dwa razy byłam bliska łez, bo tablice świetlne nie pokazywały tego czy samolot się spóźni, był cały czas w statusie oczekiwania na g, 12:15. Nerwowo było bo zaobserwowałam parę osób czekających taka jak ja z niepewnymi minami.
Ale wszystko dobrze się skończyło i starszaki pojawiły się od razu. Mama czekając na bagaż zdążyła do mnie zadzwonić i oświadczyć, że PALIĆ SIĘ JEJ CHCE. Na moje pytanie odnośnie posiadania papierosów powiedziała, że nie ma i czy mogę jej kupić. Ja na to oczywiście, że tak i poszłam.
Wlazłam do REPLAYA i mówię do sprzedawcy, że poproszę setki, lajty i najlepiej LEVEL. Sympatyczny pan sprzedawca powiedział, że niestety nie ma. Więc musiałam wybrać coś innego. Zaczęłam rzucać znanymi mi markami, ale niestety. W końcu wybrałam LM setki lajty. Co jak co, ale petów nie umiem kupować i już. Pan miał ze mnie ubaw, a ja czułam się jak idiota. Obok stały dwie stewardesy i też pewnie miały ubaw. Tak to już jest z palaczami. Papierosy oczywiście zostały wyrwane z mojej ręki i na zewnątrz moja matka zaciągali się radośnie.
oo:15, pobudka o 4:30. Przesadziłam.
P.S. Starszaki przywiozły mi piękny obrus, uroczy zestaw do kuchni pod tytułem rękawica, ściereczka i miękka podstawka do rzeczy gorących, zajefajny dywanik z żółwiem do łazienki (Zakynthos nazywane jest Żółwią Wyspą). Dostałam piękne pocztówki i mapę wyspy. Kto wie, może pojadę sobie tam kiedyś.
Sky... jeśli to czytasz, to dziękuję. Jak będzie taka możliwość oczywiście odezwę się i mam nadzieję się z Tobą zobaczyć... O rany, ale to będzie zaszczyt :)))))))
Torebki elektryzująco niebieskiej nadal nie kupiłam, ale dziś na lotnisku widziałam Panią właśnie z taką torebką. Miałam ochotę podjeść do tej Pani, uderzyć i odebrać jej obiekt mojego pożądania. To się źle skończy. Maniaczka torebkowa wyląduje w końcu w Tworkach ...
wrednie i śpiąco pozdrawiam Solarska (vel 4emkaa)

2 komentarze:

Agata | tur-tur.pl pisze...

oj przestan z tym zaszczytem, oniesmielasz mnie :P jeszcze sie przestrasze i nici ze spotkania :)

a co do torebki to moze tu cos znajdziesz? ;)

なな pisze...

No prosze Cię, nie kadzę tylko piszę szczerze !!!! Czyżbym taka straszna była, że się przestraszysz??? :))))
a torebka ... kupiłam jedną w Turcji i wystarczy... a może? o rany nie kuś dziewcznyno !!!