blog

sobota, 15 marca 2008

Shopping


Mam nowe kosmetyki. Uległam czarowi Maybelline. Kupiłam dwie szminki, tusz do rzęs i podkład adaptujący się do koloru skóry.
Po zimie wyglądam jak upiór. Blada z żółtymi włosami. Musze iść do fryzjera i zrobić porządek z włosami. Zrobię sobie grzywkę. Muszę kupić trzy pary butów. Pantofle czarne na obcasie do latania, koturn z odsłoniętym placem : PEEP TOE i sandałki do Turcji.
Koniecznie, koniecznie.

Pewnie na to pęknie trochę kasy, ale cóż taka dola kobieca.
Może jeszcze jakaś seksowna bluzeczka? Zobaczymy.
Na głowie są teraz ważniejsze sprawy.
Przede mną tydzień chodzenia do pracy na 6 rano. Już na samą myśl spać mi się chce. Dochodzi pierwsza w nocy a ja cały czas siedzę w necie. Chcę poczytać jeszcze blog
Tut-Tur
Obawiam się jednak że to mi nie wyjdzie, jestem już zbyt zmęczona. Dziś wybierałam z mamą jej podkład. Znalazłyśmy
całkiem fajny w znośnej dla mojego portfela cenie. I tak wydałam 122 złote na same kosmetyki. Raz w roku robię sobie i mamie taką przyjemność :) Ech życie. Może kosmetyki nie najdroższe, ale dobrych polskich firm. Mama testując swój makeup piszczała z radości - TAKI O JAKI CHODZIŁO! Więc jest ok.

Przyjaciółka jest na etapie kupowania mieszkania dziś nasza rozmowa na GG była mieszaniną ochów i achów wykrzykiwanych na widok zasłon, dywanów i lamp. Padały propozycje kolorystyczne i ogólnie ta wymiana poglądów trwała dość długo jak na nas. W robocie była strona
Ikei. Izucha ściągnęła sobie na swojego lapa program do aranżacji mieszkań. Powiedziała, że jutro będzie się bawić. Zazdroszczę jej tej radości. Ja sama urządzałam swoje mieszkanie, nie mając go jeszcze. I w końcu jest takie jakie chciałam. Kupiłam je prawie 3 lata temu i cały czas czuję, że jeszcze jest dla mnie nadal nowe.

Bordowa ściana, kolaże własnej roboty, zielone rolety i dywan. Brązowa kanapa i dwukolorowe meble. Moje małe mieszkanie nabierało rozmachu i kolorów w moje głowie. Trudno było zdecydować się na dobór palety barw. Kłopotem było ogromne okno, które nie wiedziałam jak rozwiązać.
Pokochałam odsłonięte okna. Rolety spuszczam kiedy świeci słońce. Marzyłam o rolecie rzymskiej materiałowej. Nie wykluczam, że kiedyś taką kupię.
Brakuje jeszcze jednego obrazu na ścianę nad łóżkiem. Muszę czegoś poszukać. Może znajdę.
Nad kącikiem muzycznym wisi imprezka. Obrazek o kawiarnianym rysunku, właśnie tam pasuje i to bardzo.
Bardzo chce mi się spać.

Oby dziś przyśnił mi się Mir. Już jestem tak uzależniona od myśli o nim i zaczynam tęsknić za jego widokiem. A szkoda gadać. Aż dziwnie mi się to pisze.
Za oknem pada deszcz, jest ciemno i chłodno. Mam nadzieję, że jutrzejsze spotkanie z laskami uda się i wszystkie będziemy zadowolone z zakupów. Polowanie na buty rozpocząć czas. Trochę sklepów do zwiedzenia będzie, nie mogę zapomnieć o cienkich skarpetkach do mierzenia. A pięty nadal mam niewyjściowe. Niech żyje lenistwo oraz skarpety frote :P

Brak komentarzy: