blog

poniedziałek, 14 grudnia 2009

inna strona miasta...

Warszawa. Duże europejskie miasto. Przypominać zaczyna inne miasta świata. Na przystanka pojawiają się ciemne twarze, skośne oczy i zakryte całkowicie głowy. W supermarkecie moja ręka dotykająca pomarańczy przez przypadek styka się z dłonią w rękawiczce. Podnoszę oczy i widzę piękne ciemne tęczówki i niesamowicie długie rzęsy. Twarz o karmelowym odcieniu okolona jest czarną mocno przylegającą chustą. Cofam dłoń i uśmiecham się przepraszająco. Koło mojego domu otworzono restaurację z kebabami. Dzień i noc jest tam ruch. Młody chłopak z wielką szopą na głowie sprzedaje swoje wyroby... ma oliwkową karnację i piękne białe zęby. Na bazarku Banacha królują małe kobietki, zapraszające do swoich straganów. Ich dzieci rozmawiają między sobą piękną polszczyzną, a przecież ich rodzice przybyli tutaj z dalekiej Azji... Inny światopogląd, inne obyczaje, ale żyją i asymilują się.
Murzyn sprzedący w Carrefourze wykłada ładnie towar na półki. A kiedy wracam koło  20:30 z pracy tramwajem, to przy pierwszych drzwiach stoją dwie śliczne muzułmanki z zakrytymi włosami, śmieją się i rozmawiają, ściskają książki.
I to wszystko dzieje się podobno w tak bardzo ksenofobicznym, rasistowskim mieście i państwie ... Cóż inny czas i inni ludzie... może dorośliśmy do zmian?                                          

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Mam nadzieję że tak - dorośliśmy do zmian i że wielokulturowość będzie kiedyś po prostu normą, która nikogo nie będzie dziwić tak jak to już bywało w historii naszego pięknego kraju. :)
I.B.