Samoloty startują i lądują... widzę je. Dalekie światła na niebie. Nie słyszę ich ale widzę.
Nocne niebo jest takie czyste i zamknięte na rozpacz. Gwiazdy jak rozsypane na czarnym aksamicie diamenty błyszczą porozumiewawczo, jakby puszczały oko... a w rzeczywistości to zimne ognie... błyszczące nieżyjące światy ... Mamią i wabią.
Szum miasta, nie pozwala mi zapomnieć gdzie jestem. Ze słuchawkami na uszach i w z komputerem na kolanach po ciemku. Tak to ja. Zamykam się w sobie. Zatykam uszy i czekam na burzę. Ogarnie mnie cień. Nawet słońce nie jest go w stanie rozświetlić. Niebo nie jest niebieskie, a trawa zielona i miękka.
Uciekam. Wiem przed czym, ale nie chcę się przed sobą przyznać do tego. Spycham całą wiedzę nad przepaść mojej podświadomości ... Ile już rzeczy tak zepchnęłam? Ile to razy zabiłam poczucie winy, a może je zamroziłam jak zamrożono Walta Disneya? :)
Nawet w tzw. czarnej dupie, potrafi się u mnie włączyć szydercza nuta czarnego humoru. Nawet, wtedy to wszystko przestaje mieć znaczenie wobec wspaniałości atramentowej nocy, tętnic miasta i muzyki...
Ostatnio moje życie definiują piękne hiszpańskie teksty i smyczki akustycznych wykonań.
Grupa bardziej znana w Polsce z telenoweli niż z muzyki. Trzeba mi jednak przyznać, ze ich niektóre utwory pochłaniają mnie całkowicie. Właśnie z Wrzuty pościągałam sobie piosenki i słucham, tego na okrągło.
Te piosenki pomagają mi się odstresować... Tak skutecznie działają na mnie, ze potrafię płakać ... od razu jak je słyszę ... to cudowne, bo wyzbywam się swoich złych emocji...
wrednie i nocnie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa
2 komentarze:
Piszesz, że uciekasz...
Może czasami nie warto uciekać, może czasami należy się z tym czymś zmierzyć, stawić czoło, wziąć byka za rogi, by już nie męczył. Spróbować spojrzeć na problem z innej strony, dać sobie szansę.
I.B.
Tak, zrobić to się powinno już dawno, dawno temu... A teraz obawiam się że jest za późno. Chciaż chyba nigdy nie jest zbyt późno na danie sobie szansy.
Prześlij komentarz