W poniedziałek moja przyjaciółka przyleciała z Wielkiej Brytanii. Przyjechała z córką. Urlop ma krótki, bo jej praca jest nowa i niewiele wolnego dostała.
A ja się martwię, że nasza przyjaźń nie zda egzaminu czasu, odległości i zmiany charakterów.
W niedzielę mam się z nią spotkać i oblatuje mnie strach.
Bardzo się cieszę, że spotkam się z nią, ale nie wiem na ile czasu starczy nam tematów do rozmów. Może to co będę chciała powiedzieć zmieści się w 30 minutach i potem będzie tylko czas nerwowego spoglądania na zegarek w oczekiwaniu na powrót do domu...
Nie chcę, żeby tak było.
wrednie pozdrawiam Solarska vel 4emkaa
1 komentarz:
Tak bywa niestety dosc czesto.Odkad mieszkam poza Polska wiekszosc przyjaciolek z rodzinnego miasteczka to tylko przyjaciolki z etykietki i przyzwyczajenia.
Napisz jak poszlo!
pozdrawiam!
Prześlij komentarz