blog

czwartek, 24 kwietnia 2008

Wątki z południowoamerykańskiej telenoweli cz. 1:)

Jakiś czas temu , oświadczyłam, że zamierzam iść na studia. Na moich groźbach się nie skończyło. Zebrałam już wszystkie dokumenty, muszę jeszcze tylko wykonać zdjęcia i zdobyć "qrewsko trudne do uzyskania" zaświadczenie o braku przeciwskazań do studniowania. I tutaj zaczynają sie schody. Alternatywy jakie mam to:
a) zapłacić 60 zeta i mieć zaświadczenie od ręki,
b) skorzystać z pomocy państwowej służby zdrowia.
Co wybrałam? Opcja b. Dzięki operatywności Blondyna (męża mojej mamy) dowiedziałam się, że lekarka piewszego kontaktu w jego przychodni rejonowej wystwia odpowiednie zaświadcznia. Zatem poszłam się zapisać do "rejonu". Wypełniłam odpowiednie druczki, podstemplowałam książeczkę ubezpieczeniową (bo Rumua - popularnie zwanych w naszej fabryce kredek Rumunami - nie dostaję od dłuższego czasu:P) i powędrowałam do ładnej, odnowionej przychodni.
Odstałam swoje w kolejce, poczym dowiedziałam się, że źle stoję - "NA INTERNE PROSZĘ". Poszłam do stanowiska obok, za palcem pani w białym kitelku (sic!) i wyartykułowam : DZIEŃ DOBRY. Pani odburknęła i zapytała o co chodzi. A ja : Chciałam się zapisać do przychodni. I tutaj uruchomił się u pani mechanizm spychologiczny: Ale to ja nie wiem... proszę przyjść jutro, będzie nowa doktór!(taki sam chwyt zastosowała w stosunku do staruszka, który przyszedł wcześniej).
A we mnie się krew zagotowała: Ja nie chcę do nowego lekarza, ja mam już wybranego lekarza. Na dowód pokazałam wypełnione świstki. Pani pomlaskała: A do kogo? Podałam nazwisko i dodałam: że moja przychodnia zakładowa (śmiechu warte LUXMED :P) nie wydaje tego czego potrzebuję, zatem musze zapisać się do rejonu. Na to pani, że jak już mam przychodnię to tak nie wolno, że trzeba wybrać, bo mi będą podwójną składkę naliczać(?!) Tutaj już nie wytrzymałam:
Nie ma przepisów, które to regulują, i to ja decyduję gdzie się leczę. Czy Pani mi chce utrudnić zapisanie się do przychodni? Pani się zreflektowała : Ależ nie, ja niczego Pani nie utrudniam, prosze podać mi papiery. I zapisała mnie. A na odchodnym pojednawczo i z fałszywą troską w głosie, mówi : Gdyby coś się z panią działo, to nocny dyżur jest na Pilota Skarżyńskiego (blisko) i po numerek to trzeba przyjść bardzo wcześnie. Powiedziałam, że wiem i wyszłam.
Tak było w poniedziałek.
A we wtorek, wstałam bardzo wcześnie i polazłam do przychodni po ten nieszczęsny numerek. Myślałam, że się dostanę, a skąd. Znów stałam nie w tej kolejce co trzeba - na interne -> upierścieniony paluch wskazał drogę. Ogonek był malutki, a i tak się nie dostałam. Ponieważ jestem szczwana powiedziałam jedno: Czy można zapisać się na inny termin? Tak. Zatem poproszę na 30 kwietnia wieczorem. I zostałam zapisana awansem :P I tak zawlokę ze sobą Blondyna dla towarzystwa, poza tym on ma dobry kontakt z panią doktor, więc trochę mi pomoże.


W niedzielę umówiłam się z przyjaciółką na oglądanie jej mieszkania. Kupiła mieszkanie o powierzchni takiej samej jak moje. Będzie mieszkała w bloku, w którym mieszka od wczesnego dzieciństwa. Śmieję się, że w notesie muszę tylko zmienić numer jej mieszkania przy adresie.
Poszłyśmy we trzy: ja, Karolina i Iza (dumna i blada właścicielka).
Mieszkanie ... super. Jak je skończy urządzać, zrobi po swojemu będzie jak z bajki. Miała szczęście, bo mieszkanie nadaje się do zamieszkania. Owszem ona chce przeprowadzić mały remont, ale raczej to będzie odświeżenie niż poważne prace. Trzeba cyklinować podłogę, pomalować, zrobić grafikę na ścianie. Oprócz tego Iza chce ocieplić swoją łazienkę, w której połączenie kafelków jej się nie podoba. Znalazła na to sposób. Wprowadzi drewniane elementy wystroju. Padło parę propozycji odnośnie ożywienia tego pomieszczania w tonacji bardzo chłodnej szaro -niebieskiej z elementami brązowych dekorów. Zaproponowałam żółte i niebieskie ręczniki dla złagodzenia chłodnego efektu i jasne miękkie światło.
Kuchnia choć malutka pomysłowa. Trzeba wstawić tam pralkę i lodówkę. Iza już wie jakiej wielkości ma być lodówka, ale nad pralką będzie się jeszcze zastanawiać.
Mieszkanie ma dwa okna, zatem jest bardzo jasne, co ogromnie nam się podoba.
Jest cudowne i jej.
Dziś siedząc na Gadzie jeszcze podrzuciłam jej parę propozycji łóżkowych ... :P Może coś ją zainspiruje. Przed nami długi weekend, możliwe, że jeden dzień spędzimy w sklepach z meblami.

Zwariowane to moje życie jest ostatnio.
Wrednie i śpiąco pozdrawiam Solarska vel 4emkaa

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Nie ma to jak POLSKA SŁUŻBA ZDROWIA :) Ale czy ostatecznie udało się załatwić to zaświadczenie?
Urządzanie mieszkania zwłaszcza pierwszego to czasami nie lada wyczyn i ile nerwów kosztuje. Ale droga 4emkoo ostatnio trochę się opuszczasz z pisaniem. Twoja wierna czytelniczka czeka na ciąg dalszy telenoweli ;) I.B.