Nasz ostatni trening, z którego jest to zdjęcie, przypominał bardzo właśnie zadania z zawody.
Nasz trener Paweł przygotował bardzo ciekawe zadania i trzeba było się mocno napracować, aby nie popełniać błędów. Wszyscy muszą być bardzo opanowani i skupieni na tym co robią. Zespół składa się z czterech osób. Trzy osoby są pionem operacyjnym a jedna nimi dowodzi. Każda z tych osób ma swoją specjalność, co nie oznacza, że może wykonywać tylko jedną czynność.
Trzeba być uniwersalnym i umieć wszystko, nie miej jednak, jedna dziedzina całej wiedzy i umiejętności może być lepiej rozwinięta. Ja, na przykład świetnie sprawdzam się jako sprzętowa ... Noszę dechę, tlen i inne potrzebne elementy ekwipunku ratowniczego.
W sytuacji zagrożenia życia konieczne jest podejmowanie szybkich i trafnych decyzji. Rewelacyjnie wychodzi nam ratowanie osób, które w pozoracji udają, że się powiesiły. Odpowiedni uchwyt człowieka i szybkie położenia go na deskę, oraz odpowiednia stabilizacja głowy i założenie kołnierza ratują go przed zmiażdżeniem kręgów szyjnych oraz tchawicy.
Czasami w sytuacjach trudnych, skomplikowanych na pierwszy rzut oka, najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze (osoba omdlała- nieurazowa!!!!- nie musi mieć całego tabunu ratowników przy sobie, wystarczy podać jej tlen i ułożyć w pozycji bezpiecznej i ustalonej).
Mam słabe punkty - nie mogę dobrze stabilizować głowy w niewygodnych i dziwnych pozycjach - czytaj - kolega zawieszony na drzewie! - którego trzeba było zdjąć z drzewa i umieścić na desce. Zgodnie ze scenariuszem pozoracji miał połamane nogi... Kołnierz ortopedyczny zakładam za luźno... nie mam szczęścia :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Ale praktyka czyni mistrza...poćwiczę to się wdrożę... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz