blog

czwartek, 8 stycznia 2009

Zima ....

Na ulicach śnieg, w powietrzu mróz. A kaszlę i myślę o czekającym mnie egzaminie z prawa. Nawet nie chce mi się pisać tego, że czekają mnie kolejne. Martwię się. Mam nadzieję, że dam radę. W brew sobie zjadłam tonę pyszniutkich cukierków i wypiłam już trzecią herbatę.
Od tygodnia prowadzę ciekawe rozmowy telefoniczne. Fajnie jest odgrzebać stare znajomości, a raczej to, że te znajomości znalazły mnie.
Grzecznie odłożyłam cukierki poza zasięg moich dłoni.
Papierki zaszeleściły.
Przed świętami spotkałam się z moją koleżanką, która przyjechała w grudniu z Teheranu do rodziny. Jej mąż jest Persem. Więc nasze rozmowy zaczęły się od chorych pytań jakie zadawałam, jak tam jest, jak tam się żyje? Co z policją obyczajową? Czy masz Internet???
Ludzie, myślałam że to inny kraj, całkowita izolacja, cały czas religia, zasłanianie całego ciała, niemożność wyjścia samodzielnie na ulicę ...pomyliłam się.
Naprostowano mi to i owo... Polityka jest tam codziennością jak wszędzie.
Są komórki, Internet, mieszka się w wielkich mieszkaniach, można kupić wszystko a na tanie zakupy można jeździć do... Dubaju... Nie oczywiście też są minusy ... biurokracja, drogie mieszkania, mieszanie się religii do polityki... podobno są tam ludzie niezadowoleni z tego co stało się przed ponad 30 laty... rewolucja islamska ...

1 komentarz:

Agata Wielgołaska pisze...

ciekawe to, co piszesz o Teheranie. Twoja kolezanka dlugo tam mieszka? zakupy w Dubaju, aaa... :)

zycze zdrowia!

zdjecie Nowego Sw sliczne:)