blog

poniedziałek, 15 września 2008

Praga... Prażanie ... Jadymy na Pragie????

5 września. Wsiadam do autokaru . Jadę do Pragi na dwa dni. To będzie maraton jakiego dawno nie przeżyłam. Moje 30 letnie kości już na sam widok siedzeń są zmęczone.
Autokar fajny, panowie kierowcy przystojni, towarzystwo doborowe. Generalnie jest bosko.
Jedziemy. Duszno i parno na dworzu. Możemy się o tym przekonać podczas paru przystanków.
Na pierwszym z nich wypijam herbatę, tylko do połowy, pękła torebka "expressówka" i mam milion małych drobnych fusów. Wyrzucam do kosza zawartość kubeczka.
Na kolejnym nasze żołądki domagają się czegoś ciepłego. Zjadamy dopiero w przepięknej
KUTNEJ HORZE. Cykam zdjęcia jak szalona. Kutna to przedsmak Pragi. Faktycznie dobre piwo, laski oblizują się "lubieżnie". Pilnuje koron, uważnie wybieram dania z karty. To co wybrałam smakuje mi i najadam się tym. Porcje są duże i bardzo zaostrzają nam apetyt na czeskie przysmaki. Przyjeżdżamy do miasta, Agnieszka i Kaśka robią check in w hotelu. Jest późno.
Nasz pokój przypomina głęboki okres PRL. Mieszkam z młódkami. Każda z nich ma około 20 - 23 lat. Są fajne wesołe i bardzo zabawne.
Żadna z nich nie daje odczuć mi różnicy wieku.
Przed hotelem jeszcze niezapomniana
KRIŹIKOWA FONTANA
. Cudowne przedstawienie z wodą światłami i baletem. Nie można tego opisać ... to trzeba zobaczyć.
W hotelu na 16 piętrze gaśnie światło w łazience, nie ma jak wziąć prysznica... Przychodzi Honzik... :) Ciacho 20 letnie o wyglądzie południowca ... w sumie jest z Południa (dla nas Polek ^^). Chłopak dwa razy wkręca tą nieszczęsną żarówkę. Kaśka mówi że to anty typ jej typu. Więc generalnie tylko ja się nim zachwycam.
Dwie z nas mają za sobą sprawdzian z bycia pilotem. Opowiedziały o Czechach w autokarze. Ja i Agnieszka mamy oprowadzać w sobotę . Ja jeszcze raz przerabiam cały materiał jaki miałam do zrobienia. Po raz 4 myję głowę rano. A Agnieszka zasypia z długopisem w ręku. W sumie śpimy krótko, bo musimy zrobić zakupy, spakować się i zdążyć na śniadanie.
Żegna nas śliczna czeska recepcjonistka, wieczorem też nas przyjmowała bardzo ładna dziewczyna.
Brzęczymy butelkami piwa i pogryzamy lentinki.
Jedziemy na zwiedzanie i oprowadzanie.
Praga dla mnie to ogromne miasto. Równa zabudowa architektoniczna centrum, nowe osiedla, tak jak nasze Ursynowo warszawskie to wielka płyta, wysokościowce i pawilony handlowe. Wielkie sypialnie praskie. Do centrum powadzą rozliczne trasy szybkiego ruchy. Miasto jest malownicze. Przejeżdża się przez tunele wydrążone w skale. Dużo tam zieleni, nie tak jak w Warszawie, ale jednak. Pagórkowate ukształtowanie terenu daje piękne widoki na miasto.
Wieczorem dwa razy przejeżdżamy przez Wełtawę i oglądamy oświetlony Hrad:)
Cała sobota jest jak sen... Dwanaście godzin spaceru po Pradze. Zwiedzanie i opowiadanie.
Wystarczy zobaczyć jak wyglądam na zdjęciach. Byłam okropna. W końcu zobaczyłam jak wyglądam na tle innych ludzi... Jest grupa i ja :)))))

Co z tym zrobię i to jeszcze w tym roku.

Póki co spacer trwa. Jest pięknie, około 40 stopni Celsjusza. Niebo czyste i piechotka.
Praga mnie zachwyca. Zachłystuję się jej pięknem. Stachov, Hradczany, katedra św. Wita (cudooo!!!!!!!!!!).Witraż Alfonsa Muchy - kocham.
Wpadka w moim oprowadzaniu była... Skoczyłam waląc głową o prawie 700 letnią ścianę.
Stres mnie dopadł.
Absolutny hit: zegar na rynku praskim. Wskaże wszystko poza godziną.
Przepiękna dzielnica żydowska. Wysokie kamienice, klimatyczne oficyny, małe knajpy i szyld "Czerstvi pieczywo". Nie docieramy do serca tej dzielnicy, wita nas ulica Paryska a na niej najdroższe sklepy, najnowsze kolekcje i panie mówiące po rosyjsku. Dlaczego, to mnie nie dziwi?
Czas wolny, o który wszyscy błagamy. Głodni i zmęczeni pragniemy dopaść do dobrej taniej knajpy. Tylko trzeba ją znaleźć. Zasada 1: odejść od rynku praskiego. Zasada 2: nie dać się orżnąć. Zasada 3: czytać kartę bardzo dokładnie i sprawdzić jak wygląda sprawa rachunku, spokojnie należy się rozliczyć.

Zasada 1 i 3 została przez nas wykorzysta w 100 %, 2 nastręczyła nam mnóstwo kłopotów.
Ostanie korony wydałam w sklepie z pamiątkami kupując pocztówki. Zrobię z nich kolaż. Tylko zastanawiam się gdzie go powieszę. Mam jeszcze jeden zaległy do zrobienia. Chodzi o Turcję.

Praga to miasto kosmopolityczne. Piękne, mające swoją ciekawą i barwną historię. Jej ulicami chodzą Japończycy, Amerykanie i Niemcy. Chodzimy i my Polacy. Dostrzegamy cudowność tej metropolii i zastanawiamy się jaka mogłaby by być Warszawa gdyby jej nie zniszczono podczas II wojny światowej.
Prażanie to ludzie urodziwi, pięknie ubrani. Czeski nie razi jak się go słyszy na ulicy. To ludzie kolorowi i weseli. Młodzi i zasobni. Ale są wśród nich też żebracy, pijacy i nieszczęśnicy. Tak jak w każdym mieście na świecie.

z czeskim Ahoy ... dobranocka Solarska vel 4emkaa

Brak komentarzy: